Po prostu nie chcę być już zajęta

Pracuję w branży technicznej, jestem rodzicem i zmagam się z wypaleniem zawodowym.

Jeśli mam być szczera, przez jakiś czas działałam na oparach. Ale po drodze było wystarczająco dużo kamieni milowych, aby wciąż gonić ten kolejny moment wytchnienia. Wakacje. Awans. Szczepionka. Przemeblowanie.

Ale potem opary się skończyły. Uderzyła masa życiowych spraw naraz, a ja nie widziałam na horyzoncie żadnego ukojenia.

Na początku próbowałam pozostać w zaprzeczeniu, zalewając się pozytywnymi afirmacjami, próbując zamanifestować mentalny spokój.

„Nie ma mowy, że jestem wypalona. Spójrz na te wszystkie kobiety, które tak naprawdę cierpią. Kim ja jestem, tylko uprzywilejowaną białą laską zajmującą miejsce.”

Ale nie mogłam się otrząsnąć z tego uczucia. Jestem optymistką z natury i nie rozpoznawałem już siebie i tego, co się działo w mojej głowie. Martwiłem się o to, jak pokazałem się dla mojej rodziny i zespołu. Doświadczałam wszystkich symptomów wypalenia zawodowego, o których czytam w książce Burnout: The Secret to Unlocking the Stress Cycle – emocjonalne wyczerpanie, depersonalizacja i poczucie niskiego poziomu osobistych osiągnięć.

Niedawno oglądałam prezentację Ashley Willis, w której wyjaśniała, że ludzie odchodzą z całych branż z tego powodu. I często jest to błędnie diagnozowane jako depresja. Wierzę w to. Zaczęłam liczyć, ile pieniędzy zaoszczędziłam, żeby móc schować się pod kamieniem.

Kiedy już zaakceptowałam, że tak, może naprawdę czuję to wypalenie, o którym wszyscy mówią, wiedziałam, że muszę celowo zmienić rzeczy, które powodują u mnie chroniczny stres.

Oto co zrobiłam:

Zorientowałem się, czego chcę i zapisałem to, żeby nie zgubić się ponownie.

Dla mnie, uświadomiłam sobie, że chcę być bardziej obecna w życiu moich dzieci. Nie chciałam już optymalizować swojego życia za pomocą aplikacji zwiększających produktywność i zlecać czynności nianiom (bez wstydu dla tych, którzy to robią). Chciałam chłonąć wszystkie przyziemne rodzicielskie sprawy, zanim moje dzieci dorosną. Irytowała mnie myśl, że mój najstarszy może być już w połowie drogi przez rozdział „życie pod moim dachem” w swoim życiu.

A najlepiej byłoby, gdyby to wszystko odbyło się bez poświęcania mojej kariery. Albo wymagać od mojego partnera, żeby jeszcze bardziej skupił się na swojej. Cieszyłem się tym, co robiłem dla życia i wolnością finansową, którą dawało to mojej rodzinie. Jednak moje wypalenie zawodowe nie zniknie w magiczny sposób, jeśli przejdę do innej firmy.

Wiedziałam też, że nie jestem jedynym rodzicem, który przeżywa takie doświadczenie. Więc choć może nie jestem w stanie zagotować oceanu, mogę zamodelować próbę bycia zmianą i zobaczyć, co z tego wyniknie.

Poprosiłam o informacje zwrotne, aby upewnić się, że moje wypalenie nie zaciemnia mojego osądu.

Moje psychiczne wyczerpanie sprawiało, że kwestionowałem niektóre z moich decyzji dotyczących kilku inicjatyw, które prowadziłem. A jednocześnie byłam pełna podziwu dla moich nowych kolegów, którzy potrafili zadawać celne pytania. Kiedy ja przestałam zadawać pytania? Postanowiłam wykorzystać tę inspirację, aby poprosić o informacje zwrotne od kolegów z pracy, dać upust i otworzyć się przed swoimi bliskimi współpracownikami i mentorami oraz uzyskać jasność od mojego menedżera. Już same te rozmowy pomogły mi rozładować napięcie. Okazało się, że, zgodnie z prawdą, byłem o wiele bardziej krytyczny wobec siebie, niż było mi to potrzebne. Pozytywna afirmacja i konstruktywne informacje zwrotne dodały mi otuchy.

Poprosiłam o to, czego chciałam.

Dla mnie była to prośba o pozwolenie, aby nie czuć się winnym z powodu ograniczenia godzin, w których byłam dostępna. Brzmi to prymitywnie, ale mówimy o branży, w której wielu z nas było uwarunkowanych do traktowania długich godzin pracy, jako odznaki honoru. Przynajmniej ja tak robiłem. Większość moich dyskusji o karierze koncentrowała się wokół poszerzania i naginania siebie. I do tego momentu, moja wydajność miała wyraźną korelację z tym, ile włożyłm.

Ulgę przyniosło mi uzyskanie poparcia mojego menedżera dla mojej prośby. Nie wiadomo jeszcze, czy jest to samobójstwo dla mojej kariery, ale jestem optymistką, że tak nie będzie. To pozwala mi żyć zgodnie z moimi wartościami. I w jakiś mały sposób, modeluje mi, że posiadanie wszystkiego, przynajmniej według mojej definicji, jest możliwe.

Ta trzecia część była dla mnie bardzo trudna. Próbowałam prowadzić podobne rozmowy w przeszłości i niezależnie od tego, jak dobrze mi szły, zawsze powracałam do moich pracoholicznych skłonności. Nawet kiedy to piszę, krzywię się, bo wydaje mi się, że to przechwałki. A tak nie jest. To moje własne uprzedzenia wchodzą mi w drogę. Byłam wychowywana przez rodziców imigrantów, którzy do dziś wracają do domu fizycznie wyczerpani po swojej ciężkiej pracy; kiedy rozpoczęłam pracę w branży tech, wszyscy wydawali się łykać ten znajomy Kool-Aid kultury hustle.

Choć to się zmienia, zmiana jest powolna. I jest trudna. Nie jestem w stanie powiedzieć, ile razy słyszałem, jak lider wyjaśniał: „a ja jestem online, kiedy dzieci są w łóżku”, tak jakby życie było uciążliwym problemem, który musimy usunąć z drogi.

Jeśli nadal czytasz ten tekst, to dlatego, że prawdopodobnie doświadczyłaś tej samej społecznej lub narzuconej sobie presji, aby zawsze być super wydajna. A jeśli tak, oto kilka zasobów, które zebrałem od mentorów, z blogów, mediów społecznościowych i książek, które pomagają mi zrobić inne ścieżki i połączenia w moim mózgu.

  • Nie jesteś sama. Statystyki pokazują, że 1 na 4 kobiety i 1 na 5 mężczyzn rozważa odejście z pracy lub zmianę ścieżki kariery, nawet kosztem pracy na niższym stanowisku. My już to wiemy z rozmów, które mieliśmy ze znajomymi, ale w jakiś sposób zobaczenie danych pomaga mi to urealnić swoje odczucia. Dane te mówią mi to, że status quo w firmach ma szansę stać się bardziej inkluzywny. A w najlepszym interesie firmy jest współpraca z Tobą i ze mną, aby dowiedzieć się, jak to zrobić.
  • Być może nie pracujesz tak dużo, jak ci się wydaje. Albo Twój „najgorszy” dzień może być lepszy niż najlepszy dzień wielu ludzi. Badania pokazują, że pracownicy otrzymujący pensję mają tylko 3 godziny prawdziwej pracy każdego dnia. Po co więc tak długie dni pracy? Jeśli jesteśmy pracownikami na pensji, to mamy możliwość skrócenia naszego „9-17” dnia pracy bez zmniejszania naszego wyniku pracy.
  • Zidentyfikuj, za co dokładnie płacą Ci, abyś dostarczał lub robił. Zasada 80/20, zastosowana do każdego dnia pracy, oznacza, że 20% twojej pracy wytwarza 80% twoich wyników. Mówi mi to, że mamy okazję jasno uzmysłowić sobie, co my sami wnosimy do firmy i przestać się rozpraszać. Dla mnie oznacza to, że powinnam skupić się przede wszystkim na umożliwieniu mojemu zespołowi wykonywania swojej najlepszej pracy.
  • Ludzie nie przejmują się tobą tak bardzo, jak ci się wydaje. Wszyscy słyszeliśmy tę uniwersalną prawdę, że każdy jest pochłonięty myśleniem o sobie. Dla mnie oznacza to, że mamy szansę stać się lepszymi adwokatami samych siebie. I dać sobie więcej luzu, zamiast martwić się o to, jak nasze decyzje są postrzegane.
  • Wspólnie tworzymy kulturę, w której żyjemy. To mówi mi, że możemy być zmianą, którą chcemy zobaczyć w świecie.

A ja, jako jedna, nie chcę już dłużej brać udziału w tym wyścigu szczurów.

Elena Salaks

UWAGA!
Powyższy artykuł jest prawie automatycznym tłumaczeniem wpisu na medium: I Just Don’t Want to Be Busy Anymore

Leave a Reply